Zrodlo - informacje o książce

Brat Karol de Foucauld. Śladami Jezusa z Nazaretu

Annie - Mała siostra Jezusa

fragment tekstu:

Zawiadamiam Cię, że zmieniam miejsce zamieszkania: dotychczas, tj. 11 lat, mieszkałem po lewej stronie rzeki Tamanrasset w pustyni, którą poznałeś. Obecnie przenoszę się na brzeg prawy, na niewielki płaskowyż znajdujący się w kierunku północnym, blisko wielkiego drzewa. A oto przyczyny tej zmiany: od półtora roku obserwuję, jak napadający Marokańczycy coraz bardziej zbliżają się do Ahaggaru. Przyszło mi więc na myśl, by zbudować tu mały schron, zwany "Kasba", dokąd ludność z Tamanrasset mogłaby uciec na wypadek, gdyby rabusie marokańscy przybyli aż tutaj. Po dłuższym zastanowieniu się, po zaciągnięciu rady u moich sąsiadów i stwierdziwszy, że pomysł im się podoba, oraz po przedstawieniu sprawy Saint-Lagerowi i La Roche'owi, postanowiłem rok temu rozpocząć budowę, w sposób bardzo skromny, z pomocą jedynie jednego robotnika, Haratyna z tutejszej wsi. Miejsce wybrałem razem z Uksemem. Jest to nieomal najwyższy punkt terenu na prawym brzegu rzeki, w odległości 150 m od wielkiego drzewa, kwadratowy podwórzec o boku 14 m z wieżyczką w każdym rogu. Mury są solidne: szerokości 1 m z dobrej cegły.

W czasie budowy moi sąsiedzi Tuaregowie zachęcili mnie do wprowadzenia się do schronu, gdyż będę bliżej nich, a poza tym w razie potrzeby schronienia się byłoby przyjemniej wejść do pomieszczenia zamieszkałego i zaopatrzonego w żywność i inne potrzebne rzeczy. Dostosowałem się do ich życzenia i zbudowałem w środku podwórca budynki wystarczająco duże, by pomieścić mieszkańców wioski wraz z koczownikami z sąsiedztwa. Zamieszkałem sam tutaj tydzień temu, choć budowa nie jest jeszcze ukończona. Potrzeba mi bowiem do tego jeszcze belek, drzwi i okien ze starej pustelni.

W ten sposób brat Karol powziął wraz ze swoimi sąsiadami decyzję przeniesienia się, na ich prośbę, by "być bliżej nich"... Wojskowi z najbliższego posterunku francuskiego złożyli w tym schronie broń, którą miała otrzymać grupa Tuaregów przeznaczonych do obrony Tamanrasset. Czy znajdowała się ona jeszcze tam 1 grudnia?

Sprawa jest kontrowersyjna... Dla brata Karola motywacja postępowania jest jasna: zbudował ten budynek, zwany "bordż" (forteca), aby zaofiarować miejsce schronienia ubogiej i bezbronnej garstce ludzi, z którymi się solidaryzował.

Istnieje jeden przypadek, gdy trzeba się siłą przeciwstawić złu... wówczas, gdy już nie chodzi o obronę samego siebie, ale by chronić innych... Potrzeba siły, by bronić słabych, niewinnych, uciskanych przez prześladowców... Duch pokoju, to nie duch słabości, a duch siły...

Natomiast, gdy jemu samemu coś grozi, chce naśladować Jezusa, który przeżył zadaną mu gwałtownie śmierć, nie przeciwstawiając się jej...

Bądźmy łagodni, jak Baranek Boży, nie posiadając broni do atakowania, ani broni, by się bronić, a pozwólmy, by nas zaatakowano, ograbiono, zamordowano bez sprzeciwu i bez słowa skargi.

spis treści (lub początek spisu treści)

notka



Powrót