Zrodlo - informacje o książce

Ukrzyżowany bez krzyża - Ojciec Pio z Pietrelciny

X Fernando Riese da Pio

wstęp:

FENOMEN I TAJEMNICA OJCA PIO

W życiu każdego człowieka widzimy zawsze dwa aspekty: jeden zewnętrzny, na który składają się słowa i gesty kierowane do innych, drugi wewnętrzny, duchowy, w którym z trudnością doszukujemy się tej samej osoby. A gdy człowiek, dzięki łasce Bożej, podniesiony jest do sfery nadprzyrodzonej, a jeszcze bardziej, gdy jest wzbogacony charyzmatami mistycznymi, te dwa aspekty we wzajemnym kontraście ujawniają się dobitniej.
Życie zewnętrzne sługi Bożego, tak jak jego twarz, może być najzwyklejsze w świecie, różniące się od życia innych łudzi odcieniem większej rozwagi, pogody; może być bardziej ujmujące, gdyż ożywia je dobroć - synteza wszystkich cnót. Ale sługa Boży ma też oblicze ukryte, prawdziwsze, znane tylko jemu i Bogu, który bada " nerki i serce".
Ojciec Pio jest jednym z bardziej charakterystycznych sług Bożych. W ciągu swego niekrótkiego przecież życia, przez cały niemal czas przebywając w tym samym miejscu, podobnie jak św. Franciszek przyciągał ku sobie świat swym wyglądem. Promieniującą twarzą poczciwego, prostego wieśniaka z Pietrelciny, twarzą sympatyczną, poczciwą i pogodną, ożywioną oczami patrzącymi łagodnie i głęboko, którymi wszystkich podbijał, a często wprawiał w konsternację. A zakłopotanie powiększały stygmaty na dłoniach, które wstydliwie skrywał.
Widywałem go takim od 1919 r., od czasu wizyty, jaką mu złożyłem w San Giovanni Rotondo. Byłem rektorem seminarium w Benevencie, gdzie studiowali uczniowie z Pietrelciny. Przyjął mnie ciepło, był bardzo bezpośredni, tak że służąc mu do mszy, mogłem odsłonić i ucałować dłoń, pomimo jego oporu, i w taktowny sposób dłużej z nim rozmawiać. Śledziłem wtedy każde jego poruszenie, drgnienie twarzy, błysk spojrzenia. I już wtedy, na podstawie jego zachowania, miałem niejasne przeczucie dotyczące jego tajemniczego wnętrza. Uchwyciłem na twarzy jakieś drżenie, któremu towarzyszyło ledwie słyszalne błaganie: "Jezu mój, litości".
Niekorzystne wrażenie, jakie wywarło na mnie jego środowisko, nie tylko nie zagłuszyło mego żywego odczucia, ale przeciwnie, na zasadzie odreagowania, wzmocniło je.
Pozostało nie zmienione do dziś, także po radosnych i smutnych wydarzeniach w życiu ojca Pio, które śledziłem z oddalenia, ale z głębokim

strona redakcyjna

fragment tekstu

spis treści (lub początek spisu treści)



Powrót